Miesiąc: Kwiecień 2018

Nawet Księżniczka o porządek dbać musi

W słowniku synonimów języka polskiego dla słowa bałagan znajduje się 196 synonimów. Synonimy te zostały podzielone na 16 grup znaczeniowych, jednakże do najbardziej popularnych zaliczamy m.in. bezład, burdel, chlew, gnojowisko,  kram,  nieład, nieporządek,  pobojowisko, stajnia Augiasza, syf, śmietnik. Czy w każdym domu, w którym mieszkają dzieci panuje wieczny bałagan??

Sprzątanie przy dzieciach jest jak jedzenie czekoladek i mycie zębów jednocześnie 🙂

Nie zwalniające nawet na moment tempo życia, ciągły pośpiech i chaos sprawiają, iż prawie zupełnie nie przywiązujemy uwagi do tego,  jak ten codzienny szał wkrada się w nasze życie. Ilość obowiązków jakie narzucamy sobie lub zostają nam narzucone przez innych, kurczący się niczym kaszmirowy sweterek w pralce czas przelatuje nam przez palce. Odkładane na później pranie, prasowanie, tysiące zabawek, duże ilości kosmetyków oraz miliony innych pierdół nabywanych w pośpiechu powodują, iż chaos z zewnątrz zapraszamy ochoczo pod nasze strzechy.

O tym, jak ważna bywa każda minuta, zwłaszcza rano, kiedy to za wszelką cenę próbujemy punktualnie wyjść z domu, aby w drodze do pracy porozwozić dzieciaki lub zrobić zakupy. Wtedy to najczęściej w dzikim szale niczym u Podkowińskiego szukamy z pozoru mało istotnych rzeczy. Ile razy z ręką na sercu Twe dziecię nie może znaleźć ulubionego samochodzika lub kucyka??? Nerwowo szukasz, przekopując tony zabawek, próbując jak najszybciej zmyć grymas niezadowolenia z buzi Twej latorośli lub powstrzymać histeryczny płacz doprowadzający w konsekwencji do szewskiej pasji. A może zdarza się, gdy zaspana wstajesz w nocy do obudzonego dziecka, bo gorączka, bo potwór w szafie itp. Suniesz lekko na granicy pomiędzy snem a jawa, do czasu kiedy nie podjedziesz na rozrzuconych na podłodze kredkach lub koralikach.  Dlaczego, mimo nieodpartej chęci pomalowania ust jakąś czaderską pomadką często tocząc ciężką wewnętrzną walkę, po chwili rezygnujemy lub bezskutecznie próbujemy ujarzmić niesforna grzywnę szukąjac wsuwek, spinek i diabli wiedzą czego jeszcze.

A gdyby rzucić to wszystko w te diabły i wyjechać w Bieszczady???

A może po prostu zwolnić na chwilę, łapiąc głęboki wdech, spróbować okiełznać bałagan w koło i zamknąć go w małe, zgrabne pudełeczko??? Mnie się udało. Tobie również się uda.

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i lasami …. kiedy jako szczęśliwa matka jedynaka postanowiłam mojemu synkowi zrobić szafeczkę na kredki, flamastry i inne szpargały. Tematem przewodnim były kotki i pieski w intensywnych kolorach. Do malowania użyłam farb akrylowych w 3 kolorach. Po malowaniu korpus wraz z szufladkami przyodziałam zwierzakami używając do tego techniki decqupage. Aby całość nie była zbyt pstrokata połowę szuflad pomalowanych na biało, a następnie ozdobiłam je ręcznie rysowanymi : szkieletem rybki, kością oraz łapa psa. Całość utrwaliłam kilkoma warstwami lakieru. Trwałość lakieru okazała się na tyle skuteczna, gdyż wytrzymała garażowanie resoraków, a teraz z powodzeniem mieści liczna kolekcje figurek PetShop oraz MyLittlePony mojej córki.

W tej samej technice do naszej łazienki przygotowałam organizery z motywami New York i Marylin Monroe. Motywy dekoracyjne, trochę takie ponadczasowe idealnie komponują się z bezpiecznie zaprojektowana w bezach i drewnie łazienka. Kilkukrotne malowanie cienką warstwa lakieru lekko rozcieńczonego z woda należycie zabezpieczyło organizery, które mimo ciągłej wilgoci i pary królującej w tymże pomieszczeniu zachowały swoje właściwości i estetykę, dzielnie stojąc na straży ładu i porządku ułatwiając poranną i wieczorną toaletę.

Przez zupełny przypadek, po malowaniu stołu w puszce ostała się resztka farby kredowej w śladowych wręcz ilościach. Postanowiłam wałkiem przemalować małą komódkę na biało i poeksperymentować z szablonami. Każdą z szufladek ozdobiłam w inny sposób, a dzięki malowaniu zupełnymi resztkami łatwo było uzyskać efekt cieniowania. Biel ładnie skomponowała się z brudnym różem. Całość dla odmiany zabezpieczyłam woskiem, otrzymując bardziej matowe, satynowe wykończenie. Początkowo mebelek miał być na użytek córki, ale ostatecznie wylądowała na komodzie w mojej sypialni, a wraz z nią cała moja kolekcja kolczyków, naszyjników, broszek i bransoletek.

Ta samą metodą wykonałam mniejszą, cztero szufladkowa komódkę dla siostrzenicy męża na jej piąte urodziny. Z tą subtelną różnicą, iż postawiłam na turkusowy kolor, stopniowo go rozjaśniając białym aby otrzymać miętowy odcień. Analogicznie całość zabezpieczyłam woskiem.

Pomysł na prezent dla 5 latki okazał się na tyle fajny i trafiony w punkt, że postanowiłam zrobić taki też mojej córce. Korzystając z z okazji zbliżających się imienin, kupiłam jej w prezencie duży organizer, tej samej wielkości, co mój na biżuterię. Wiadomo, duża komódka równa się duży projekt, więc do współpracy zaprosiłam moją córcie. Wspólnie zabraliśmy się do roboty, dzieląc zadanie między siebie.

Do pomalowania wszystkich elementów wybrałyśmy farby akrylowe w kolorze jasnego różu, błękitu oraz bieli. Farby aplikowała małym wałeczkiem Konstancja losowo dobierając kolory poszczególnych szufladek.

Zgodnie uznałyśmy, że dekoracja zwykłym szablonem to za mało. Wspólnie wpadłyśmy na pomysł, aby nadać mebelkowi look glam i więcej blichtu. Wszyscy wiemy, jak małe księżniczki kochają brokat. Na świeżo pomalowany element z pomocą szablonu, póki jeszcze farba nie wyschła sypałyśmy brokat w tym samym kolorze co malunek, aby wydobyć głębię i nadać chłodnego, kryształowego efektu niczym w Krainie Lodu. Po wyschnięciu farby, należało zabezpieczyć organizer w delikatny sposób, aby nie obsypać lub rozmazać brokatu. Pierwsza warstwa lakieru została nałożona małym pędzelkiem, tylko w miejscach gdzie był brokat. Dopiero po zastygnięciu brokatu szerokim pędzlem nałożyłyśmy kolejne warstwy lakieru.

I tak w zasadzie cała zabawa mogłaby się skończyć, lecz obie czułyśmy lekki niedosyt. Nasza wariacja na temat Królowej Elzy i jej twierdzy z lodu, nie miała pałacowego wyglądu. Udało mi się dobrać do organizera małe, bukowe, ludwikowskie nóżki o wysokości około 10 cm, które pomalowałam  i polakierowałam w tych samych kolorach. Dla przekory na dwa różne kolory, a następnie za pomocą niewielkich wkrętów i kleju do drewna zamontowałam do korpusu.

Obie jesteśmy bardzo zadowolone z efektu naszej wspólnej pracy oraz wspólnie spędzonego czasu.

Read More

MECH

W dniach 23-25 marca w Bielsku-Białej po raz 53 odbyły się Targi Budownictwa i Wyposażenia Wnętrz. Impreza ta odbywa się cyklicznie dwa razy do roku wiosną i jesienią. Obecnie targi odbywają się w nowoczesnej i przestronnej hali sportowo- widowiskowej pod Dębowcem. Ja natomiast bardzo dobrze pamiętam jedne z pierwszych targów, które odbywały się w niedużej hali BKS w centrum miasta. Systematycznie odwiedzałam je już jako uczennica Technikum Budowlanego, wtedy jeszcze w dużej mierze skupiałam się na prezentowanych technikach i technologiach budowlanych. Znosiłam do domu setki katalogów, ulotek, broszur związanych z pokryciami dachowymi, tynkami, ociepleniem i instalacjami. Wtedy też, wyjście na targi było atrakcją, gdyż gwarantowało pobyt poza szkołą cały dzień. Dzisiaj udział w targach budownictwa częściowo związany jest z moją pracą zawodową, ale również z moją pasją.

Przez prawie dwie dekady nie tylko zmieniło się miejsce targów oraz ilość wystawców, ale również sposób prezentacji i przedstawienie ofert.
Kiedyś dzień po targach przynosiliśmy do szkoły ulotki i broszurki, które nie ukrywam zbieraliśmy beznamiętnie, nie przywiązując zbytniej uwagi co do treści, dublowania się. Kolokwialnie rzecz ujmując szliśmy na ilość, a nie jakość. Fakt, niektóre z ulotek w niesamowity sposób prezentowały instrukcje montażu, rzuty pionowe i poprzeczne budynków. I tu muszę nadmienić w kwestii wyjaśnienia, że naście lat temu nikt nie słyszał o programach komputerowych typu AutoCAD, homestyler itp, a wszystkie projekty i rzuty wykonywaliśmy na papierze milimetrowym. Całość projektu przenosiliśmy na kalkę techniczną za pomocą rapitografów.


Obecnie wystarczy na targi zabrać wyłącznie telefon, gdyż poza ładnie wydanymi katalogami, większość informacji możemy ściągnąć na telefon bezpośrednio z witryn internetowych wystawców lub za pomocą kodu QR. Wystawcy chętnie pozwalają robić zdjęcia i filmiki instruktażowe. I tu rodzi się zasadnicze pytanie o sens bywania w takich miejscach, kiedy to dostęp do wszelakiej wiedzy znajduje się w internecie? Otóż jest wielki, gdyż możemy zadać bardziej szczegółowe i wnikliwe pytania, mamy możliwość obejrzenia ekspozycji oraz skonfigurowania korzystnej dla nas oferty nie zawsze dostępnej w sprzedaży bezpośredniej.


Zwabiona niepalnym ogniem bio kominka, swoje pierwsze kroki skierowałam w stronę ekspozycji firmy Best Line, która to z powodzeniem od prawie 20 lat tworzy meble do zabudowy kuchni, garderoby oraz biur. W swojej ofercie posiadają ciekawe rozwiązania m.in. systemy cichych domknąć, obrotowych półek, oświetlenia LED , blatów z konglomeratu imitującego granit.

Wraz z firmą Planikafires oferują w sprzedaży bio kominki z otwartym lub zamkniętym paleniskiem. Dzięki czemu bio kominek może być zabudowany w ścianie jak również w blacie szafki kuchennej. Całość sterowana jest zdalnie po wifi i współgra z systemem smart home. Pracownia oferuje panele ścienne stanowiące alternatywę dla płytek ściennych oraz szyb.

Swoją ekspozycję prezentowała też firma Vigo meble, która podobnie posiada w ofercie meble do zabudowy wraz z bardzo orginalnym osprzętem wraz z odważnymi projektami tworzy niepowtarzalne meble kuchenne z charakterem. Ekspozycja pięknie prezentowała się na tle ściany przyozdobionej w niezwykle oryginalną tapetę, która mocno akcentowała i przykuwała uwagę nie tylko moją, ale i innych gości wystawy.


Na stoisku FuturoDom wśród wielu próbników podłóg drewnianych znalazłam istną perełkę. Była to sześcio milimetrowa podłoga dwuwarstwowa, drewniana, ułożona we wzór jodły francuskiej tak pokochanej i budzące zachwyt wśród królów i arystokracji. Jest to gotowy parkiet olejo- woskowany, szczotkowany, fazowany czterostronnie. Co istotne i równie ważne można go kłaść na ogrzewanie podłogowe.


Niezwykle miło i z dużą uwagą oglądałam stoisko salonu firmowego galeria Mebli Kęty, tym bardziej gdyż jestem szczęśliwą posiadaczką komody i ławy z ich kolekcji kupionych ponad 8 lat temu. Wprawdzie firma produkująca meble z litego drewna dębu i buku wprowadziła w międzyczasie dwie kolekcje nowych mebli oraz we współpracy z MTI Furninova oraz Familight oferuję meble tapicerowane lampy oraz dekoracje dodatki do swoich mebli to nadal pozostała wierna systemowi mebli które miała w ofercie od samego początku i która to stanowi około 70% ich oferty. Można by się zastanowić czy firmie wyczerpały się pomysły na nowe meble? Czy ich projektant przebywa na dłuższym L4 lub zapadł w sen zimowy? Zdecydowanie ani jedno ani drugie. Oferta mebli Antik posiadająca szeroką gamę krzeseł, stołów, komód i kredensów dostępna jest w 12 kolorach bejcy. Każdy z mebli  jest ręcznie i pieczołowicie wykańczany z dbałością o detale.

Na targach miałam okazję oglądać dwie kanapy z serii mebli tapicerowanych w kolorze morskiej morskiej zieleni oraz musztardowym. Obie pokryte wysokiej jakości materiałami tapicerskimi.

Wśród wystawców nie zabrakło też firm działających w branży ogrodniczej. Swoją szeroką ofertę i gamę produktów do pielęgnacji, odżywiania i ochrony roślin zarówno ogrodowych jak i doniczkowych. Większość z preparatów ma szersze zastosowanie, niż te opisane na opakowaniach producentów. A mogłam się o tym dowiedzieć prowadząc dłuższą, ale jakże rzeczową rozmowę z przedstawicielami centrum ogrodniczego Szarotka w Bielsku -Białej.


Prawdziwa wisienka na torcie czekała na mnie na jednym z ostatnich stoisk które odwiedziłam. Był to iście zaczarowany ogród w pełnym tego słowa znaczeniu, dlatego też, pozwolę sobie zatrzymać się w tym miejscu dłużej i przybliżyć temat żywych ścian. Firma EG Design przedstawiła galerie żywej sztuki na ścianie. Ściany o bardzo soczystych i ciekawych kształtach oraz ogrody wertykalne, łączące różne faktury, głębie i wielowymiarowość barw roślin czyniące ściany istnym arcydziełem. Zielone ściany to nie tylko nowy trend dający możliwość komponowania własnej, nietuzinkowej przestrzeni, ale też alternatywa dla osób zmeczonych ciągłym nawadnianiem, doświetlaniem roślin oraz zabezpieczeniami i walką ze szkodnikami czy pleśnią.

Cała tajemnica tkwi w tym, aby kwiaty i rośliny dzięki procesowi stabilizacji zachowały świeżość i intensywność barw, a nadto nie wymagały zbytniej uwagi i pielęgnacji. Kwiaty i rośliny są w stu procentach naturalne. Proces stabilizacji, któremu zostały poddane rośliny jest bezpieczne zarówno dla zwierząt jak i ludzi. Co najważniejsze kwiaty nie pachną i nie pylą, co powoduje, że mogą stanowić alternatywę dla osób uczulonych na tradycyjne kwiaty. Producentowi zależało też na tym, aby całkowicie innowacyjny proces na rynku polskim, stwarzał możliwość wykorzystania rośliny jako dekoracji szybko nie przemijających. Sam proces utrwalenia roślin jest ekologiczny, a użyte w procesie technologicznym materiały są biodegradowalne. Stabilizowany mech poprzez zastosowany proces pozbawienia soków i zastąpienia ich gliceryną daje żywotność 8 do 10 lat . Niestety proces technologiczny jest dość drogi, rozwiązanie dość innowacyjne na naszym rynku, więc całość składa się na dość wysoką cenę około 2000- 2500 złotych za metr kwadratowy.

Pewnie dlatego  zielone dekoracje ścienne zdobią duże powierzchnie ściany biur, hotelowych lobby, recepcji i restauracji, a nieśmiało zaś goszczą w domach oraz mieszkania.

 

Read More