Tag: detale

SKRAWEK

Często zachodzę w głowę, skąd u mnie tak wysoce rozwinięta umiejętność tworzenia czegoś z niczego?? Być może jest to pokłosie tego, że mój dziecięcy wiek zbiegł się w czasie z rozkwitem PRL w Polsce? W czasach kiedy wszystko, łącznie z papierem toaletowym i mortadelą trzeba było wystać w kolejce. Mimo braku internetu i telefonu nadzwyczaj rozwinięty był system kolejkowy, kartki na mięso, kupony na masło i przydział na mieszkania lokatorskie. Każda z gospodyń domowych charakteryzowała się opanowanymi do perfekcji systemem organizacyjnym. Z pewnością część tych umiejętności nabyłam w procesie wzrastania i wychowywania. Dość szybko podjęłam też pracę zarobkową, co z pewnością ugruntowało we mnie nawyk poszanowania pieniądza i oszczędzania.

Zastanawiać się można, czy wraz z rozwojem cywilizacji, zalewem wszechobecnej chińszczyzny, postępem techniki i technologii przerabianie rzeczy starych na nowe, wykorzystywaniem pozostałości do stworzenia czegoś nowego ma sens i rację bytu? Ależ i owszem,

Od znajomej dostałam około 1,5 mkw pięknego weluru tapicerskiego z motywem jungle z kolorowymi liśćmi monstery. Zieleń wzoru łamana fioletem, turkusem i fuksją. Cudo! W pierwszej chwili pomyślałam, że przyozdobi podnóżek. Jednak po chwili zastanowienia stwierdziłam, że uszyję sobie poduszkę do sypialni. Co zrobić bez maszyny do szycia? Problem? Nie dla mnie. Udałam się do zaprzyjaźnionej pracowni projektowej , która dysponuje mocno zaawansowanymi technologicznie maszynami do szycia. Miałam przyjemność szyć na maszynie która gada, sama odcina nici, a przycisków do sterowania prędkością, obszywania guzików, haftowania i ściegów ma tyle co kokpit w Boeing 747.

Postawiłam na tradycyjny kształt prostokąta z wszytym, częściowo krytym zamkiem, dzięki czemu łatwiej będzie wyprać poduszkę. Fakt, w sklepach znajdziemy od zatrzęsienia różnej maści , koloru i tekstury poduchy i poduszki. Jednak nie wszystkie można prać, no i po co kupować coś co możemy zrobić sami praktycznie zerowym nakładem finansowym.

Przyznam nieskromnie, że poduszka prezentuje się bosko w połączeniu z pozostałymi, na tle pleców komody czyli po przeciwnej stronie wezglowia !!!! I tu z tego miejsca pytanie, jak fachowo nazwać wezglowie w nogach??? Jakieś pomysły???

Kupon materiału okazał się na tyle duży, że po uszyciu poduchy został jego kawałek. Rzecz jasna zbyt mały na drugą do pary. No po prostu nie byłabym sobą, gdybym nie wykorzystała cennej zdobyczy do końca. Odszukałam w odmętach mojej pamięci fakt, iż jestem szczęśliwą posiadaczką aluminiowej ramki w srebrnym kolorze, która to straciła szybkę podczas montażu grafiki.

 

Takim oto sposobem zamiast grafiki, skromna i minimalistyczna ramka zyskała na welurowej zawartości. Myślę, że bardziej strojna ramka byłaby przesadą. Gdybym pod spód włożyła kawałek korka lub styropianu mogłabym poszczycić się oryginalną tablicą.

Takim oto sposobem z potwierdziło się stare polskie porzekadło: “krawiec kraje, ile mu materii staje”. Tyle w temacie:)

Read More