Tag: szablon

Nawet Księżniczka o porządek dbać musi

W słowniku synonimów języka polskiego dla słowa bałagan znajduje się 196 synonimów. Synonimy te zostały podzielone na 16 grup znaczeniowych, jednakże do najbardziej popularnych zaliczamy m.in. bezład, burdel, chlew, gnojowisko,  kram,  nieład, nieporządek,  pobojowisko, stajnia Augiasza, syf, śmietnik. Czy w każdym domu, w którym mieszkają dzieci panuje wieczny bałagan??

Sprzątanie przy dzieciach jest jak jedzenie czekoladek i mycie zębów jednocześnie 🙂

Nie zwalniające nawet na moment tempo życia, ciągły pośpiech i chaos sprawiają, iż prawie zupełnie nie przywiązujemy uwagi do tego,  jak ten codzienny szał wkrada się w nasze życie. Ilość obowiązków jakie narzucamy sobie lub zostają nam narzucone przez innych, kurczący się niczym kaszmirowy sweterek w pralce czas przelatuje nam przez palce. Odkładane na później pranie, prasowanie, tysiące zabawek, duże ilości kosmetyków oraz miliony innych pierdół nabywanych w pośpiechu powodują, iż chaos z zewnątrz zapraszamy ochoczo pod nasze strzechy.

O tym, jak ważna bywa każda minuta, zwłaszcza rano, kiedy to za wszelką cenę próbujemy punktualnie wyjść z domu, aby w drodze do pracy porozwozić dzieciaki lub zrobić zakupy. Wtedy to najczęściej w dzikim szale niczym u Podkowińskiego szukamy z pozoru mało istotnych rzeczy. Ile razy z ręką na sercu Twe dziecię nie może znaleźć ulubionego samochodzika lub kucyka??? Nerwowo szukasz, przekopując tony zabawek, próbując jak najszybciej zmyć grymas niezadowolenia z buzi Twej latorośli lub powstrzymać histeryczny płacz doprowadzający w konsekwencji do szewskiej pasji. A może zdarza się, gdy zaspana wstajesz w nocy do obudzonego dziecka, bo gorączka, bo potwór w szafie itp. Suniesz lekko na granicy pomiędzy snem a jawa, do czasu kiedy nie podjedziesz na rozrzuconych na podłodze kredkach lub koralikach.  Dlaczego, mimo nieodpartej chęci pomalowania ust jakąś czaderską pomadką często tocząc ciężką wewnętrzną walkę, po chwili rezygnujemy lub bezskutecznie próbujemy ujarzmić niesforna grzywnę szukąjac wsuwek, spinek i diabli wiedzą czego jeszcze.

A gdyby rzucić to wszystko w te diabły i wyjechać w Bieszczady???

A może po prostu zwolnić na chwilę, łapiąc głęboki wdech, spróbować okiełznać bałagan w koło i zamknąć go w małe, zgrabne pudełeczko??? Mnie się udało. Tobie również się uda.

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i lasami …. kiedy jako szczęśliwa matka jedynaka postanowiłam mojemu synkowi zrobić szafeczkę na kredki, flamastry i inne szpargały. Tematem przewodnim były kotki i pieski w intensywnych kolorach. Do malowania użyłam farb akrylowych w 3 kolorach. Po malowaniu korpus wraz z szufladkami przyodziałam zwierzakami używając do tego techniki decqupage. Aby całość nie była zbyt pstrokata połowę szuflad pomalowanych na biało, a następnie ozdobiłam je ręcznie rysowanymi : szkieletem rybki, kością oraz łapa psa. Całość utrwaliłam kilkoma warstwami lakieru. Trwałość lakieru okazała się na tyle skuteczna, gdyż wytrzymała garażowanie resoraków, a teraz z powodzeniem mieści liczna kolekcje figurek PetShop oraz MyLittlePony mojej córki.

W tej samej technice do naszej łazienki przygotowałam organizery z motywami New York i Marylin Monroe. Motywy dekoracyjne, trochę takie ponadczasowe idealnie komponują się z bezpiecznie zaprojektowana w bezach i drewnie łazienka. Kilkukrotne malowanie cienką warstwa lakieru lekko rozcieńczonego z woda należycie zabezpieczyło organizery, które mimo ciągłej wilgoci i pary królującej w tymże pomieszczeniu zachowały swoje właściwości i estetykę, dzielnie stojąc na straży ładu i porządku ułatwiając poranną i wieczorną toaletę.

Przez zupełny przypadek, po malowaniu stołu w puszce ostała się resztka farby kredowej w śladowych wręcz ilościach. Postanowiłam wałkiem przemalować małą komódkę na biało i poeksperymentować z szablonami. Każdą z szufladek ozdobiłam w inny sposób, a dzięki malowaniu zupełnymi resztkami łatwo było uzyskać efekt cieniowania. Biel ładnie skomponowała się z brudnym różem. Całość dla odmiany zabezpieczyłam woskiem, otrzymując bardziej matowe, satynowe wykończenie. Początkowo mebelek miał być na użytek córki, ale ostatecznie wylądowała na komodzie w mojej sypialni, a wraz z nią cała moja kolekcja kolczyków, naszyjników, broszek i bransoletek.

Ta samą metodą wykonałam mniejszą, cztero szufladkowa komódkę dla siostrzenicy męża na jej piąte urodziny. Z tą subtelną różnicą, iż postawiłam na turkusowy kolor, stopniowo go rozjaśniając białym aby otrzymać miętowy odcień. Analogicznie całość zabezpieczyłam woskiem.

Pomysł na prezent dla 5 latki okazał się na tyle fajny i trafiony w punkt, że postanowiłam zrobić taki też mojej córce. Korzystając z z okazji zbliżających się imienin, kupiłam jej w prezencie duży organizer, tej samej wielkości, co mój na biżuterię. Wiadomo, duża komódka równa się duży projekt, więc do współpracy zaprosiłam moją córcie. Wspólnie zabraliśmy się do roboty, dzieląc zadanie między siebie.

Do pomalowania wszystkich elementów wybrałyśmy farby akrylowe w kolorze jasnego różu, błękitu oraz bieli. Farby aplikowała małym wałeczkiem Konstancja losowo dobierając kolory poszczególnych szufladek.

Zgodnie uznałyśmy, że dekoracja zwykłym szablonem to za mało. Wspólnie wpadłyśmy na pomysł, aby nadać mebelkowi look glam i więcej blichtu. Wszyscy wiemy, jak małe księżniczki kochają brokat. Na świeżo pomalowany element z pomocą szablonu, póki jeszcze farba nie wyschła sypałyśmy brokat w tym samym kolorze co malunek, aby wydobyć głębię i nadać chłodnego, kryształowego efektu niczym w Krainie Lodu. Po wyschnięciu farby, należało zabezpieczyć organizer w delikatny sposób, aby nie obsypać lub rozmazać brokatu. Pierwsza warstwa lakieru została nałożona małym pędzelkiem, tylko w miejscach gdzie był brokat. Dopiero po zastygnięciu brokatu szerokim pędzlem nałożyłyśmy kolejne warstwy lakieru.

I tak w zasadzie cała zabawa mogłaby się skończyć, lecz obie czułyśmy lekki niedosyt. Nasza wariacja na temat Królowej Elzy i jej twierdzy z lodu, nie miała pałacowego wyglądu. Udało mi się dobrać do organizera małe, bukowe, ludwikowskie nóżki o wysokości około 10 cm, które pomalowałam  i polakierowałam w tych samych kolorach. Dla przekory na dwa różne kolory, a następnie za pomocą niewielkich wkrętów i kleju do drewna zamontowałam do korpusu.

Obie jesteśmy bardzo zadowolone z efektu naszej wspólnej pracy oraz wspólnie spędzonego czasu.

Read More

SIECIOWE TEŻ MOŻE BYĆ NIETYPOWE

Z pewnością znacie z autopsji sytuacje, kiedy to wybieracie się na planowane zakupy. Wiecie doskonale co, za ile i po co chcecie kupić?

Ba! Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że większość z Was, spryciarzy, wpierw sprawdza w necie co i za ile?, pyta znajomych lub odwiedza liczne fora i grupy, które wyrosły niczym grzyby po deszczu służąc radą i pomocą w mniejszym bądź większym stopniu. Tak… lubimy mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą. Mało kto w dzisiejszych czasach stawia na spontaniczność zgodnie z zasadą ” niech się dzieje wola nieba…” i jak to śpiewa Bednarek ” łapie chwile nie ufając przyszłości“.

Ja, jak na świadomego konsumenta przystało zakupy nazwijmy to droższych rzeczy poprzedzam wnikliwą analizą i porównaniami. Elektronikę wszelkiej maści pozostawiam ślubnemu, wszak nie mogę znać się na wszystkim i szczerze, na samą myśl o czytaniu  instrukcji mam odruch wymiotny.

No ale nie do końca o tym, jak przebiega proces podejmowania decyzji konsumenckich i motywach im towarzyszących ma być ten post.

Co innego zakupy w markecie budowlanym, w sklepie z dodatkami lub wyposażeniem wnętrz. Mebli w zasadzie nie kupuję, gdyż większość sama staje na mojej drodze. Jeśli już coś nabywam to jest to zakup spontaniczny wywołany impulsem. Tak też było w przypadku sosnowej komody.

Wracając z rodzinnego wypadu, postanowiliśmy przejazdem odwiedzić Ikee. Wiecie szwedzkie klopsiki, siusiu i takie tam. Przesmradzając się po sklepie wpadliśmy dosłownie na sosnową komodę ( a może to ona na nas wpadła???). Liczne modele sześcio i ośmio szufladowe. Nasze spojrzenia się spotkały tzn moje i męża. Krótka wymiana zdań, ściągnięcie miary. Szybka decyzja – bierzemy!!! Hmm, ale zaraz, zaraz mój hamulec ręczny zwany potocznie mężem bez mrugnięcia okiem zgadza się ochoczo??? A gdzie haczyk???

Takim oto sposobem sosnowe paskudztwo zawitało pod naszą strzechą, a szanowny małżonek skwitował cała sytuację krótko: “wiem, że tego nie spieprzysz“. Ok, to znaczy, że mam zielone światło i mogę się wyżyć artystycznie.

Nie było sensu wywozić komody do pracowni ponieważ i tak docelowo miała stanąć w sypialni. Kuchenne rewolucje rozpoczęłam od skręcenia konstrukcji nośnej komody, i pomalowania ramy oraz korpusu w miejscach, które będą widoczne po zamontowaniu szuflad i blatu.

Ponieważ komoda stać będzie w nogach naszego łoża, ważnym było zadbać o jej awers i rewers. Postanowiłam pomalować również plecy komody, gdyż będą widoczne ze strony łózka. W ten sposób powstało piękne tło stanowiące bazę dla licznych poduch w łóżku.

Od samego początku zależało mi na tym aby każda z sześciu szuflad miała inny front, których zwieńczeniem miały być gałki, a w zasadzie 12 szt gałek, w dodatku każda inna. Postawiłam na mocne, intensywne kolory farb akrylowych, uzyskując mocny efekt krycia.

 

Niektóre szuflady oraz blat został ozdobiony marokańską koniczyną, w kontrastujących kolorach. Całość zabezpieczona lakierem bezbarwnym w półmacie.

Ogólnie przedsięwzięcia okazała się sporym wyzwaniem w warunkach domowych. Duże elementy, różnorodność kolorów, konieczność malowania w nocy lub w późnych godzinach wieczornych w celu uniknięcia paraliżu kuchennego. Schnięcie poszczególnych warstw farby i lakieru. Ominęło mnie wprawdzie szlifowanie, wiercenie itp.

Efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i zrekompensował w pełni zarwane nocki 🙂

 

Komoda prezentuje się niezwykle oryginalnie. Kto powiedział , że wszystko musi być symetryczne, spójne i w stonowanych kolorach, sprzyjających odpoczynkowi. Hmm.. a kto z Was w sypialni tylko odpoczywa? :p

Ps. pierwszy i jedyny póki co projekt nagrodzony w konkursie Snieżki na grupie Babski Refrszing 🙂

Read More

SZAFECZKA NOCNA ART DECO

Pierwsze koty za płoty jak to mówią – więc padło na szafkę nocną. Szafkę otrzymałam od Klienta, który likwidował meble przed sprzedażą mieszkania. Stała kilka dobrych tygodni w mojej „pracowni” nabierając mocy urzędowej.

Szafka wykonana z drewna , zdobiona malowanymi słojami. Blat szafki był mocno porysowany. Na tym etapie moja wiedza i doświadczenie w odnawianiu mebli było marginalne, rzec by można znikome. Poparte raptem jednym szkoleniem z zastosowaniem farb kredowych i przygotowania podłoża do pracy.

Zaopatrzywszy się w niezbędne do malowania farby, pędzle i folie ochronne zakasałam rękawy i pełna entuzjazmu ruszyłam do pracy. Zaczęłam od odkręcenia starych gałek oraz oczyszczenia szafki i wszystkich jej zakamarków. Następnie odtłuściłam powierzchnię które przeznaczyłam do malowania. Zamysł był taki , aby utrzymać projekt w konwencji pastelowej. Kolory otrzymałam przez mieszanie białej farby z turkusową i z czerwoną. Z tej mieszanki otrzymałam pastelowy róż oraz miętowy kolor.

 

Po nałożeniu pierwszej warstwy i jej wyschnięciu na drzwiczkach zaczęły pojawiać się plamy. Niestety, ani chemiczne ani mechaniczne próby ich usunięcia spełzły na niczym. Byłam pełna nadziei, że druga warstwa da radę. Niestety nie dała 🙁

 

 

Doszłam do wniosku, że najlepszym sposobem walki z plamami będzie kamuflaż w postaci wzoru, który częściowo zamaskuje lub przynajmniej odwróci uwagę. Za pomocą szablonu nałożyłam turkusową farbę. Drobny motyw roślinny dał radę 🙂

 

Dla przekory pomalowałam też tylko jedną nogę pozostawiając pozostałe nogi oraz brzegi blatu i nietknięte. Całość zabezpieczyłam woskiem. W miejsce starych gałek wstawiłam nowe.

 

 

 

 

 

Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona, całość wyszła słodko, ale nie przesadnie.

Read More